Artykuł sponsorowany
Próba na przyłączu i test w budynku — dwa wyniki, różne wnioski diagnostyczne

Ślad zawilgocenia na ścianie lub podłodze nie wskazuje jednoznacznie źródła problemu. Woda może pochodzić z uszkodzonego przyłącza poza budynkiem albo z nieszczelnej instalacji wewnątrz obiektu. Zarządca nieruchomości staje wówczas przed koniecznością zlokalizowania awarii bez niszczenia infrastruktury. Rozdzielenie testów diagnostycznych dla obu układów pozwala uniknąć niepotrzebnych prac ziemnych i kosztownych rozbiórek konstrukcji. Właściwa diagnoza wymaga zastosowania procedur badawczych ściśle dostosowanych do specyfiki konkretnego odcinka rurociągu.
Co sprawdza próba ciśnieniowa na przyłączu zewnętrznym?
Test zewnętrznego odcinka weryfikuje szczelność przewodu od sieci miejskiej do granicy odpowiedzialności majątkowej. Ten punkt wyznacza najczęściej zawór odcinający umieszczony tuż za wodomierzem głównym. Zakres badania kończy się dokładnie w tym miejscu, ponieważ dalsza część rur stanowi już instalację wewnętrzną konkretnej nieruchomości. Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego odpowiedzialność za odcinek przyłącza zlokalizowany poza granicą działki spoczywa na przedsiębiorstwie wodociągowym. Weryfikacja tej części infrastruktury wymaga utrzymania odpowiednich parametrów technicznych przez ściśle określony czas.
Zgodnie z wytycznymi inżynieryjnymi do weryfikacji tego układu służy próba ciśnieniowa sieci wodociągowej. Procedura badawcza wymaga zastosowania obciążenia równego 1,5-krotności ciśnienia roboczego, przy czym wartość ta nie może spaść poniżej 10 barów. Aktualna norma PN-EN 805 przewiduje dla systemów z tworzyw sztucznych proces złożony z trzech następujących po sobie etapów. Technik wykonuje najpierw fazę wstępną, następnie bada krzywą spadku parametrów, a na koniec przeprowadza próbę główną. Brak wahań na tarczy manometru w zadanym czasie potwierdza szczelność diagnozowanego odcinka infrastruktury podziemnej.
Jak różni się badanie instalacji wewnętrznej?
Badanie układu wewnątrz budynku uwzględnia przede wszystkim strefy odcięcia wykorzystujące istniejące zawory oraz armaturę sanitarną. Właściwe wyizolowanie poszczególnych pionów lub mniejszych obiegów ułatwia precyzyjne zlokalizowanie nieszczelności. Właściciel nieruchomości odpowiada prawnie i finansowo za stan techniczny całego domowego rurociągu. Wspomniana wcześniej norma PN-EN 805 oraz wytyczne branżowe określają tu zupełnie inne dopuszczalne tolerancje niż w przypadku sieci zewnętrznych. Dla powszechnie stosowanych rur polipropylenowych PP-R dopuszczalny ubytek ciśnienia wynosi maksymalnie 0,8 bara na godzinę podczas fazy wstępnej. Główna część testu toleruje natomiast odchylenie rzędu zaledwie 0,2 bara.
W codziennej praktyce pomiarowej firma AZ Lokalizacja wykonuje testy szczelności wraz z badaniami termowizyjnymi i metodą gazu znacznikowego. Adrian Żurawski, który prowadzi to poznańskie przedsiębiorstwo od 2018 roku, dobiera techniki badawcze na podstawie wywiadu z klientem. Uzyskany wynik testu na odcinku wewnętrznym warunkuje kierunek prowadzenia dalszych prac poszukiwawczych. Stabilne wskazanie sprzętu kontrolnego potwierdza spójność badanej części instalacji. Zauważalny spadek parametrów wskazuje bezpośrednio na fizyczne uszkodzenie materiału w obrębie diagnozowanego obiegu.
Właściciel obiektu na podstawie zarejestrowanych spadków z manometru przypisuje usterkę do konkretnego fragmentu rurociągu. Zarządca nieruchomości analizuje zebrane dane pod kątem podziału odpowiedzialności między przyłącze wodociągowe a wewnętrzną infrastrukturę budynku. Ubezpieczyciel ocenia natomiast na podstawie protokołów technicznych, czy zgłoszona szkoda kwalifikuje się do wypłaty odszkodowania z obowiązującej polisy. Różne wnioski analityczne wynikają wprost z faktu, że każda ze stron ponosi odrębną odpowiedzialność prawną za wybrane elementy całego systemu.
Rozdzielenie obu badanych układów podczas wstępnej diagnostyki pozwala zoptymalizować proces naprawczy. Rzetelnie udokumentowane wyniki badań kierują ekipę techniczną na właściwy tor i zapobiegają wielokrotnemu powtarzaniu tych samych procedur pomiarowych. Posiadacz nieruchomości unika dzięki temu kosztów związanych z rozkopywaniem terenu zewnętrznego. Likwidator szkód otrzymuje z kolei merytoryczne potwierdzenie awarii niezbędne do szybkiego zamknięcia zgłoszonej sprawy.
